Grupa na Twitter O grupie Gdzie jesteśmy MSLGroup
2011-03-29

F1. Oglądalność niższa, ale bez dramatu

fot. Agencja Reporterfot. Agencja Reporter

Grand Prix Australii obejrzało w Polsacie mniej widzów niż w zeszłym roku, gdy Robert Kubica wywalczył drugie miejsce.

28 marca 2010 roku Kubica ruszył ze startu fantastycznie, przebijając się na pierwszych dwóch zakrętach z 9. miejsca na czwarte. Według firmy Nielsen Audience Measurement (NAM) średnia oglądalność relacji w otwartym Polsacie wyniosła wówczas 1 824 600 widzów.

Niedzielny wyścig Robert Kubica oglądał ze szpitalnego łóżka w Pietra Ligure, gdzie lekarze pracują, aby wrócił do zdrowia po koszmarnej kraksie w rajdzie z 6 lutego. Nie potrafią jeszcze przesądzić, czy i kiedy powrót Kubicy do F1 będzie możliwy.

Pod jego nieobecność GP Australii oglądało 948 831 osób. Udział w rynku, czyli procent telewidzów, którzy wybrali Polsat, wyniósł 16,54, rok temu - 28,50. Spadek udziału w rynku na poziomie 42% nie jest tak druzgocący, jak przewidywali niektórzy eksperci, szczególnie że wielu widzów wybrało transmisje w internecie oraz innych kanałach transmitujących wyścigi. Realny spadek zainteresowania można ocenić więc na 25 – 30%.

Co na to Polsat, który przed wypadkiem Kubicy kupił prawa do transmisji na najbliższe trzy sezony? Jak do tej pory wpływy z reklam przy relacjach z F1 rosły rok w rok: 17,4 mln zł w 2008, 18,35 mln zł w 2009 i w zeszłym roku - jak podaje "Rzeczpospolita" - 30 mln zł!

- Optymistycznie patrzymy w przyszłość. Polsat osiągnął bardzo dobry wynik pod nieobecność Roberta. Stacja wychowała dużą grupę kibiców F1, którzy interesują się sportem bez względu na to, czy startuje polski zawodnik. Świadczy o tym spory udział w rynku. Spadki są tendencją ogólną, bo widzowie mają do wyboru coraz więcej kanałów tematycznych - mówi Piotr Pykel, wiceszef sportu w Polsacie.

na podstawie www.sport.pl